Blog > Komentarze do wpisu

Strategia filmowania a narracja w filmie „Motyl i Skafander”

Różne strategie narracyjne można zawęzić do podziału na te, które służą obiektywizowaniu świata przedstawionego i te ,których celem będzie personalizowanie, subiektywizacja sposobu prezentacji rzeczywistości .Należy również brać pod uwagę fakt ,że poza tym podziałem, decydującym elementem mającym wpływ na sposób opowiadania jest oko operatora i estetyczne środki stosowane podczas robienia zdjęć.

Najczęściej spotykaną jest oczywiście strategia trzecioosobowa ,gdzie kamera pokazuje wydarzenia z perspektywy biernego obserwatora, niemającego wpływu na przebieg akcji .Jest to oczywiście typ narracji obiektywizującej. Taki zabieg można łatwo zaobserwować w kinie. Pojawia się on cały czas począwszy od filmów Georgesa Meliesa na współczesnych blockbusterach typu „Avengers” kończąc i jest to najpopularniejszy typ prowadzenia narracji. Rzadziej spotykamy formy subiektywizujące, choć stają się coraz bardziej popularne. Przykładem na to będzie niedawna popularność filmów ,zrealizowanych w konwencji Found footage, gdzie cały film stylizowany jest zazwyczaj na amatorskie lub pół amatorskie nagranie, a obraz opowiadany jest z perspektywy jednego z bohaterów filmu, który odpowiedzialny jest również za pracę kamery. Będą to filmy takie jak seria horrorów „Paranormal Actvity” lub „Rec”, komedia „Projekt X” czy film science fiction „Cloverfield”.Oprócz tak rozumianej personalizacji w kinie komercyjnym , podmiotowa narracja , służąca odsłanianiu przeżyć, niejawnych z punktu widzenia innych bohaterów świata przedstawionego w filmie jest fundamentalnym środkiem, wykorzystywanym przez twórców odwołujących się do tego co w człowieku skrywane , ułomne , niejednoznaczne . Najlepszym przykładem tu artystyczny popis operatora Wstrętu r. Polańskiego czy sposób budowania narracji w „Czarnym Łabędziu” Arnofskiego .

W filmie „Motyl i skafander” wyreżyserowanym przez Juliana Schanbla widoczna jest wyrazista strategia personalizacji świata przedstawionego. Cały film opowiadany jest z perspektywy postaci której pierwowzorem jest redaktor francuskiego czasopisma „Elle” Jean-Dominique Bauby w tej roli Mathieu Amalric. Główny bohater jest sparaliżowany ,cierpi na przypadłość nazywaną zespołem zamknięcia .Całe jego ciało jest bezwładne, a jedynym elementem, nad którym ma władzę a zarazem jedynym sposobem kontaktowania się ze światem jest oko. Obraz , na poziomie akcji , opowiada o próbie napisania książki za pomocą jedynie mrugnięć.

Reżyser postawił przed operatorem Januszem Kamińskim wyjątkowo trudne zadanie, ponieważ postanowił pokazać świat z perspektywy człowieka ,którego jedyną rzeczą na jaką ma wpływ jest ruch okiem. Autorzy zdecydowali się kręcić film z perspektywy nazywanej „Point of view”. O ile wymienionych przeze mnie wyżej przykładach subiektywizacji narracji filmowej również zastosowane było POV ,ich autorzy nie starali się zatrzeć śladów istnienia kamery ,wręcz przeciwnie, jednostka kamery była ważnym elementem historii. Twórcy „Motyla i skafandra” poszli trudniejszą ścieżką ,ponieważ starali się maksymalnie upodobnić przedstawiany obraz do tego ,w jaki sposób mógłby postrzegać świat bohater filmu ,zacierając tym samym fakt istnienia kamery. Dodatkową trudnością była decyzja o stworzeniu niemal całego filmu w formie POV z wyłączeniem ostatniej sceny ,będącej zobrazowaniem momentu ,w którym Jean-Dominique zachorował ,jadąc samochodem ze swoim synem oraz innych elementów retrospekcyjnych. Odstępstwem od tej zasady są również elementy montażu intelektualnego np. scena w której Jean-Dominique dowiaduje się o swojej przypadłości ,konfrontowana jest z obrazem człowieka próbującego się wydostać ze skafandra do nurkowania, co stanowi oczywiście jawne odniesienie do tytułu filmu. Jak pokazały filmy eksperymentalne ukazanie całego filmu z perspektywy pierwszej osoby jest dla odbiorcy doświadczeniem wymagającym pełnej identyfikacji z tym co reprezentowane, dlatego podejrzewam , ze twórcy zdecydowali się na krótkie przerywniki kiedy to widzimy bohatera z perspektywy odwiedzających go osób. Odstępstwa tego rodzaju nie wpływają na całkowity wydźwięk filmu. Personalizacji sprzyja również monolog wewnętrzny bohatera, który słyszy widz ,stając się świadkiem frustracji głównej postaci, której źródłem jest z niemoc komunikacyjna i całkowita zależność od innych ludzi. Myśli Jean-Dominique pomagają nam lepiej go poznać, dowiadujemy się że jest egoistą ,niedoceniającym tytanicznej pracy jaką wykonują terapeutki powtarzające bez końca alfabet tyko po to ,żeby on mógł się wypowiedzieć, otworzyć.

Jednak najważniejsza dla konstrukcji całego filmu jest praca kamery ,za którą Janusz Kamiński został doceniony wieloma nagrodami takimi jak Złota Palma w Cannes, Cezar czy nominacją do Oscara. Konstrukcja operatorska jest najbardziej rozpoznawalną i zapadającą w pamięć cechą obrazu. J. Kamiński ,starając się upodobnić zdjęcia do sposobu, w jaki Jean Dominique postrzega świat , niemal cały czas filmuje nie trzymając ostrości na konkretnym planie, przedmiocie lub osobie. Tę strategię dobrze obrazuje scena zaszywania oka ,kiedy to początkowo obraz skoncentrowany jest na osobie lekarza ,po czym kiedy rozpoczyna się zabieg, plan ogranicza się do detalicznego ujęcia igły i nici . Pomimo ,iż główny bohater nie może się poruszać ,obraz niemal cały czas podlega dynamizacji , co niejako odtwarza percepcję unieruchomionego bohatera.. Jest to spowodowane ciągłym utrzymywaniem ciasnych kadrów, nie obejmujących całego miejsca akcji, w jakim znajduje się bohater ,przez co kamera musi być w nieustannym ruchu ,by sfotografować wszystkie wydarzenia. Taki zabieg ma na celu imitowanie ruchów gałki ocznej. Główny bohater postrzega tylko jednym okiem ,ponieważ drugie z powodu dysfunkcji zostaje zaszyte .Wskutek tego zabiegu zostaje on pozbawiony możliwości panoramicznego postrzegania świata. By utrzymać rytm filmu ,elementy retrospekcyjne również utrzymane są w podobnej rozchwianej konwencji pełnej zbliżeń, ujęć detali, nietypowej żabiej perspektywy. Przykładem będzie scena, w której bohater wspomina swoją współpracę z fotografem podczas sesji zdjęciowej do magazynu. Przywołuje to na myśl sposób ,w jaki człowiek zapamiętuje nie koncentrując się na ogólnym zarysie historii ,a zapamiętując szczegółowo nieistotne detale. W fragmentach POV kamera zazwyczaj jest przekrzywiona, nie wypoziomowana ,co sprawia ,że kadry wyglądają niechlujnie. Jednak jest to oczywiście próba upodobnienia obrazu do pozycji, w jakiej bohater trzyma głowę. Ten styl komponowania obrazu kontrastuje z światem marzeń, wyobrażeń Jean-Dominique, który poznajemy podczas dyktowania książki przez bohatera . Kontrast ten nie pojawia się bez powodu. Ma on na celu uwydatnić niemoc i bezradność ,z jaką ma do czynienia główna postać. Dobrym przykładem tej strategii jest scena, w której Jean-Dominique próbuje zapisać jedno słowo poprzez powtarzająca żmudnie cały alfabet sekretarkę ,co zajmuje dużo czasu .Po scenie tej następuje sekwencja ,dziejąca się już w wyobraźni bohatera ,podczas której słyszymy ,jak barwnym językiem posługuje się postać. Kamera nagle zaczyna płynnie przemieszczać się po wyimaginowanych korytarzach szpitala, robiąc doskonałe ujęcia przestrzeni . Widz w tej scenie zadaje sobie tylko jedno pytane, ile czasu będzie trwało zapisanie kilku zdań, których wypowiedzenie w myślach zajęło bohaterowi zaledwie kilka sekund.

Warto zwrócić również uwagę nie tyle na kontrastową konstrukcję poszczególnych scen ale na konsekwentny sposób tworzenia narracji w całym filmie. Początkowo postrzegamy świat tylko i wyłącznie poprzez POV głównego bohatera .Dowiadujemy się jak wygląda w momencie kiedy on sam widzi siebie po raz pierwszy od chwili wypadku, a ma to miejsce dopiero po około 10 min filmu. Wcześniej widz jest pozostawiony tak samo jak Jean-Dominique ze swoją wyobraźnią ,która podsuwa różne rozwiązania ,dotyczące wyglądu bohatera. Na przykład ,zanim zobaczymy odbicie twarzy bohatera w szybie podczas przejazdu przez szpital na spotkanie z żoną ,dowiadujemy się o operacji zaszycia oka. Jednak wraz z rozwojem akcji filmu coraz częściej pojawiają się sekwencje retrospektywne oraz ujęcia z perspektywy trzecioosobowej lub będące punktem widzenia kogoś innego , na przykład terapeutki. Ta tendencja nasila się aż do punktu kulminacyjnego ,mającego miejsce w jednej z ostatnich sekwencji ,kiedy to po raz pierwszy widzimy świat z perspektywy bocianiej , oczami niczym nie skrępowanej kamery trzecioosobowego narratora .Mowa tu scenie wypadku.

Ciekawym zabiegiem jest również ukazywanie przestrzeni z trzech różnych perspektyw kamery trzecioosobowej, która pokazuje nam jak wygląda sala, w której znajduje się pacjent. Po czym widzimy tę samą salę ale już oczami pielęgniarki ,a to wszystko skonfrontowane jest z nieostrym i ograniczonym spojrzeniem Jean-Dominique.

Montaż w filmie jest bardzo spokojny, całkowicie pozbawimy typowego dla nowoczesnych produkcji teledyskowych zdynamizowanych sekwencji. Dominują tu długie spokojne ujęcia, mastershoty. Uwaga widza nie jest skupiana poprzez montowanie na zasadzie kontrplanów kolejnych ujęć np. pół zbliżenia i detalu ,a dzięki przenoszeniu ostrości na rzeczy ,które aktualnie są ważne dla bohatera.

Tak poprowadzona narracja harmonijne współgranie montażysty i operatora pozwala widzom uniknąć poczucia zagubienia przy jednoczesnym doświadczeniu identyfikacji ze światem przeżyć bohatera nie tylko w sferze emocjonalnej czy intelektualnej ,ale co chyba najbardziej niezwykłe, operator umożliwia identyfikację na poziomie sposobu ,w jaki główna postać percypuje rzeczywistość , jak doświadcza upływu czasu , jak doświadcza siebie w relacji z innymi .

wtorek, 12 listopada 2013, boroox

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
kmystkowski
2013/11/21 18:22:20
Ogólnie "Motyl i skafander" to bardzo ciekawe kino. Tekst całkiem spoko, ale... Gdzie są akapity? :) Gorzej się przez to czyta.
-
2013/11/25 13:18:15
Blogowy edytor tekstu je zjadł :) ale już poprawiłem