sobota, 30 stycznia 2010

Hiena

Wczoraj miałem okazje zobaczyć coś absolutnie niesamowitego. Film „Hiena” Grzegorza Lewandowskiego. Zaczyna się jak większość Polskich dramatów których akcja rozgrywa się na Śląsku, krajobraz zamkniętych kopalni. Ojciec pijak mieszka wraz z dwójką dzieci w starym baraku. Wszystko pokazywane jest w kolorach sepii, a narrator opowiada nam w czasie przeszłym wydarzenia których jesteśmy świadkami co oczywiście daje nam do zrozumienia że jest to retrospekcja :P . Najazd kamery na „dom” opisywanej rodziny w tle słyszymy jak ojciec znęca się nad dziećmi. W tym momencie kończy się szablon dramatu, i bardzo dobrze ponieważ gatunkiem do jakiego należy ten obraz jest Thriller. Oczywiście wątki dramatyczne będą się przewijać w trakcie filmu jednak są jedynie tematami pobocznymi. Wracając do fabuły , z mieszkania wybiega mały chłopiec a zanim starszy mężczyzna ubrany w sweter z poziomymi czarno czerwonymi paskami. Ponieważ jak już mówiłem wszystko jest w kolorach sepii , czerwony odrazy rzuca się nam w oczy. Nieświadomy togo co dopiero miało nadejść pomyślałem że może chodziło o naznaczenie zła jakie uosabiał sadystyczny ojciec. W tej chwili retrospekcja dobiega końca i dowiadujemy się że narratorem był mały chłopiec opowiadający kolegą straszną historie. Jak się później okazuje opowiadanie strasznych historii czasami prawdziwych a czasami wymyślonych  jest podstawową rozrywką trójki przyjaciół wracających razem ze szkoły. Główną rolą w filmie jest Mały (Jakub Romanowski) który podczas codziennej podróży do domu musi pokonać „martwe pole” jest to miejsce na którym rozgrywa się akcja wszystkich opowieści chłopców. Następnie jesteśmy świadkami rozmowy małego z ojcem (w tej roli Borys Szyc) w której dziecko przyznaje że boji się samo przebywać w okolicy wspomnianego wcześniej terenu. Kolejny dzień kolejny powrót ze szkoły i co za tym idzie kolejna opowieść. Tym razem dowiadujemy się że Bryndza, bo tak nazywał się okrutny ojciec, po ucieczce syna lepiej traktował swoją córkę , przestał pić jednak nie przestał palić. Pewnej nocy niedopałek papierosa spowodowało pożar w którym ginie dziewczynka. Dodatkowo możemy zauważyć że chata Bryndzy jest położona właśnie na „martwym polu”. Wracając do domu Mały postanowił odwiedzić swojego ojca w kopalni ponieważ usłyszał syrenę oznajmiającą wypadek. Tak jak możemy się domyślać tata chłopca ginie w wypadku. Jednak dziecko nie przyjmuje tego do wiadomości ponieważ ciało nigdy nie zostaje odnalezione. Ale pomińmy ten wątek ponieważ nie on stanowi o niesamowitości tego filmu . Podczas kolejnych powrotów Małego ze szkoły dowiadujemy się że Bryndza podczas pożaru straszliwie poparzył sobie twarz (w tym momencie zacząłem się zastanawiać czy ja tego już gdzieś nie widziałem). W okolicy zaczynają ginąć dzieci grupa przyjaciół wini za to hienę która podobno uciekła z Zoo i grasuje w okolicy martwego pola. Jednak informacja o zaginięciach zbiega się z pojawieniem nieznajomego mężczyzny który zamieszkuje chatę po bryndzy- w tej roli również Borys Szyc. Pewnego dnia główny bohater zostaje napadnięty przez przybysza który zabiera go do swojego schronienia. I w tej chwili mnie olśniło ponieważ moim oczom ukazał się Borys Szyc wyglądający niemal że identycznie jak moja ulubiona postać z horrorów. Wszystko stało się jasne zaginięcia dzieci , pożar , poparzona twarz. Uświadomiłem sobie że oglądam Polski film o Freddym Kreugerze!!(jest nawet jedna scena gdzie Szyc straszy we śnie)

Szyc

Niestety mój entuzjazm był przed wczesny ponieważ pod koniec filmu miałem wrażenie jakby reżyser nie mógł się zdecydować w którą stronę pójść: czy robić polskiego Freddiego na całego, czy może wyjaśnić wszystko w racjonalny sposób. Na pewno atutami tego obrazu będą: przerażająca i ponura sceneria zamkniętej kopalni wywołująca u widza niepokój potęgowany dodatkowo chichotami tytułowej hieny. Dobra muzyka która świetnie oddaje klimat filmu, i dla fanów ulicy wiązów demoniczny śmiech Borysa rodem z koszmaru. Niestety film momentami się ciągnie, mnogość wątków dramatycznych odwraca uwagę od tematu głównego niwelując tym samym napięcie. No i zakończenie filmu które jest wyjątkowo chaotyczne. Ale jak na debiut pełnometrażowy twórcy takich „hitów” jak „Na dobre i na złe”, „Kryminalni” czy „Daleko od noszy” mogę powiedzieć że film wypada całkiem dobrze.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13