środa, 17 lutego 2010

Batman

Batman narodził się w maju 1939 roku na łamach „Detective Comics” wraz z opublikowaniem „Sprawy syndykatu chemicznego” Twórcami bohatera byli Rysownik Bob Kane i scenarzysta Bill Finger. Inspiracją do stworzenia człowieka nietoperza była postać Zorro i jak nie trudno zauważyć wiele zapożyczono z historii o mistrzu szpady. Zorro ma konia Batman batmobil. Zorro to w rzeczywistości Diego de la Cega samotny, przystojny, młody i bogaty meksykański szlachcic a Batman - Bruce Wayne playboy który odziedziczył ogromny majątek po tragicznie zmarłych rodzicach. Zarówno jeden jak i drugi zwierzają się z swojego alter ego tylko i wyłącznie jedno osobowej służbie którą traktują jak rodzinę a nie pracowników. Podobieństwa tych dwóch postaci można by jeszcze długo wymieniać jednak skoncentrujmy się na tym co sprawiło że to właśnie człowiek nietoperz stał się rozpoznawalną na całym świecie ikona pop kultury. Pierwotnie zadaniem mrocznego rycerza, tak jak i jego kolegi Supermana który powstał rok wcześniej w tej samej wytwórni komiksów, było: „w trudnych czasach niepokoju wywołanego zbliżającym się wybuchem II wojny światowej podnosić amerykańskie społeczeństwo na duchu, przekonywać, że dobro zawsze zwycięża a zło zostaje pokonane ”. Kariera nietoperza rozwijała się bardzo szybko z komiksu trafił do radia a następne w 1943 roku do kin za sprawą produkcji klasy B opowiadającej o walce Batmana z japońskimi szpiegami. W 1949 roku do dystrybucji trafia kolejny obraz w którym po raz pierwszy możemy zobaczyć znienawidzoną prze zemnie postać Robina. Ilekroć młodziutki pomocnik bohatera pojawi się na srebrnym ekranie jest powodem kłopotów dla całej serii opowieści o Mroczny Rycerzu i tak Frederic Wertham publikuje książkę „Uwodzenie niewinnych” w której ujawnia homoseksualny związek jaki jego zdaniem miał by łączyć Batmana i Robina. Wydaje mi się że jest to podobna teoria jak miłość Bolka i Lolka czy ekshibicjonizm Muminków, nie wspominając już o tym skąd wzięły się smerfiki skoro smerfów było sześćdziesiąt a smerfetka tylko jedna. Tak czy inaczej publikacja wywołała skandal zadając tym samym poważny cios wszystkim wydawnictwom komiksowym. Na szczęście nie zaprzestano publikowania kolejnych zeszytów poświęconych przygodom Batmana jednak wydawcy sami wprowadzili surową auto cenzurę napis „Approved by the comics code authority” umieszczany na komiksach miał być gwarancja braku podejrzanych treści. Taka praktyka była stosowana aż do lat 90 XX wieku. Skandal miał też ogromny wpływ na kolejne adaptacje : serial telewizyjny i film kinowy „Batman” obydwa z 1966 roku (w jednym i drugim tytułową rolę grał Adam West ) , serial animowany „Przygody Batmana” 1969. We wszystkich tych produkcjach przygody obrońca Ghotam były coraz bardziej banalne i naiwne stając się powoli prostą rozrywka dla dzieci. Tak była aż do 1986 roku kiedy to Fran Miller (twórca Sin City) opowiedział historie człowieka nietoperza na nowo. „Powrót Mrocznego Rycerza” był historią realistyczną przeznaczona dla czytelników dorosłych Frank Miller skoncentrował się w niej na skomplikowanej psychice bohatera konfrontując go z różnymi sytuacjami z życia społecznego nie pomijając takich tematów jak prawo i moralność. Wcześniejsza słabość bohatera czyli brak supermocy teraz stała się jego atutem ponieważ w połączeniu z realizmem Millera każdy czytelnik w prosty sposób mógł się utożsamiać z główna rolą . Nowy batman był mistrzem dedukcji ,sprawny fizycznie jednak to inteligencja stała się jego główną bronią, z uwielbianego przez społeczeństwo superbohatera stojącego po stronie sprawiedliwości stał się wyjętym spod prawa udręczonym mścicielem którego tak naprawdę nie wiele różni od szaleńców z którymi walczy w końcu nikt o zdrowych zmysłach nie przebierał by się za nietoperza. W 1989 roku z okazji 30 rocznicy narodzin Batmana Tim Burton zrealizował nową kinową wersję opowieści o Brucie Weynie opartą oczywiście na komiksach Franka Millera i w trzy lata później część drugą „Powrót Batmana”. Miejscem akcji obu filmów jest oczywiście Gotham City metropolia przytłaczająca swoim ogromem. Ponury, ciemny labirynt pełnych występku i zbrodni ulic przypominający trochę ekspresjonistyczną wizje „Metropolis” Fritza Langa. Zło tu dominuje dobrzy policjanci przegrywają ze skorumpowanymi a ludziom brak wiary w sprawiedliwość i porządek. W takim miejscu przyszło żyć Brucowi Waynowi granemu przez Michaela Keatona jak wiadomo otoczenie bardzo mocno odcisnęło się na psychice głównej roli. Jako dziecko był świadkiem zabójstwa swoich rodziców przez Jacka Napier pytającego swoje ofiary przed śmiercią :”Czy tańczyłeś kiedyś z diabłem w bladym świetle księżyca?”. Wayn dodatkowo obwinia się za stratę rodziny ponieważ to przez niego znaleźli się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie. Dlateko cierpi na wyraźne schizofreniczne rozdwojenie osobowości , ma kłopoty z rozdzieleniem swych dwóch wcieleń: Bruca sympatycznego trzydziestopięcioletniego mężczyzny o smutnej twarzy i melancholijnym usposobieniu , nieśmiałego ale jednak z opinią playboya, i Batmana tajemniczego mściciela, rycerza ciemności samotnie walczącego ze złem który nie zna strachu i sprawia wrażenie jak by nie czuł bólu. Jego przeciwnikami najczęściej są pospolite opryszki nienaśmiewające się z przebrania „Latająca mysz” ale prawdziwi wrogowie to „wyjątkowo” złe charaktery: Pingwin (najbardziej przeżerająca postać z mojego dzieciństwa),Dwie Twarze, Zagadka, Mr. Freeze, Trujący Bluszcz i oczywiście Jocker który jest całkowitym przeciwieństwem Batmana. Nie ma żadnej super złej mocy jest po prostu szalony. Bardzo często w różnych odsłonach opowieści o człowieku nietoperzu podkreśla że nie mogą bez siebie istnieć. Tim Burton też zaznacza ten fakt pokazując jak Jacka Napier przyszły Jocker zabija rodziców Bruca tworząc tym samym Batmana który to później nie uratował go przed wpadnięciem do kwasu co zostawia na jego ciele i psychice blizny tworzące Jockera. Niestety w 1995 roku na miejsce Tima Burtona wchodzi Joel Schumacher wypuszczając do kin „Batman Forever” który jest jeszcze obrazem znośnym głównie za sprawą obsady (od najlepszych w tym filmie) Jim Carrey – Zagadka (rewelacyjna rola), Tommy Lee Jones – Dwie Twarze, Nicole Kidman – Kobieta Kot, Val Kilmer – Batman(już nie tak dobry jak Keaton ale przynajmniej się stara) poza klasyfikacja jest jeszcze Drew Barrymore, Michael Gough jako Alfred którego doskonale pasuje do tej roli. Niestety scenarzysta wprowadził też postać Robina który jak już wspominałem wcześniej zawsze zwiastuje kłopoty. Rola była zagrana poprawnie przez Chrisa O'Donnela ale nie o rolę tu chodzi. Pomijam już co stało się z Ghotam z przerażającego ponurego molocha zmieniono je w coś na kształt Ibizy, dyskoteki pełnej kolorowych postaci to jeszcze był bym wstanie przeżyć. Ale po co mrocznemu samotnemu mścicielowi cudowny chłopiec. Postać Robina jest artefaktem z czasów kiedy Batman był jeszcze bajka dla dzieci ale teraz nie ma najmniejszego sensu. Żeby dobić ostatki dobrego smaku w 1997 roku kolejny raz za reżyserie bierze się Joel Schumacher i powstaje „Batman i Robin” tytułowe postaci wcielili się kolejny raz Chris O'Donnell i George „Ostry Dyżur”Clooney do tego jeszcze Terminator jako Mr. Freeze i Uma Thurman - Trujący Bluszcz dodatkowo do ekipy w trykotach dołączyła Batkobieta. Jedyną osobą jaka miała minimalną szanse dobrze wypaść w tym filmie był Alfred konsekwentnie grany przez Michael Gough niestety przez cały czas leży w śpiączce. Postać Batmana stała się mało wiarygodna pozbawiono go psychologicznego rozdarcia i rysu tragiczności co sprawiło że z Mrocznego Rycerza zmienił się w Latającą Mysz komiksowego superbohatera który zwalcza zło w teledyskowym świecie. Obraz był tak zły że zaprzestano na jakiś czas kręcić adaptacje komiksów a po kilku latach producenci nauczeni błędami przeszłości postanowili inaczej podejść do tematy i nie klasyfikować wszystkich komiksowych filmów w kategorii PG13. Co zaowocowało renesansem Batmana do którego przyczynił się Christopher Nolan tworząc w 2005 roku „Batman – Początek”. Nowy Batman na powrót jest mroczny a Ghotam brudne i złe jednak inaczej niż u Burtona. Nolan postawił na realizm wszystko znajduje tu swoje wytłumaczenie. W Ghotam city nie doszukamy się co prawda odwołań do niemieckiego ekspresjonizmu teraz przypomina bardziej współczesne metropolie jest ogromne i niebezpieczne są w nim gangi zamieszkujące getta. Slumsy kontrastują z dzielnicami bogatych a jedyne co je łączy to przestępczość ciemne uliczki okupują złodzieje i mniej ważnie gangsterzy natomiast szefowie mafii zasiadają w ekskluzywnych wieżowcach. Sama postać Bruca Wayna grana przez Christiana Balea tez uległa zmianie jest jeszcze bardziej skomplikowana. Wcześniej Wayne musiał dzielić swoje życie między mocarnego Batmana a melancholijnego Bruca. W nowym człowieku nietoperzu widzimy Waynea dziedzica największej fortuny w Ghotam i właściciela Wayne Corp. playboja i lekkoducha który szasta pieniędzmi, ten obraz widzi ogół miasta. Bliscy znają go jako Bruca odpowiedzialnego ułożonego młodego mężczyznę który nie potrafi pogodzić się z śmiercią rodziców co sprawia że żyje sam. Te dwa wcielenie przyćmiewa jednak Batman obrońca dobra co noc walczący na ulicach miasta. W historii Nolana trochę brakowało mi tego że to Jocker stworzył Batmana a Batman Jockera ale szybko o tym zapomniałem oszołomiony kolejna odsłoną historii z 2008 roku czyli „Mrocznym Rycerzem”. Oto powstał Batman idealny mroczny ale jednak dobry do szpiku kości kontrastowany przez demonicznego Jockera w którym nawet włosy są złe. Nowy Jocker grany przez absolutnie rewelacyjnego Heatha Ledgera nie chce władać światem ani być bogaty on chce tylko „patrzyć jak świat płonie”. Jednak sam stwierdza że gdyby mu się udało pogrążyć ziemie w chaosie nie miał by po co istnieć dlatego potrzebny mu jest Batman który wprowadza równowagę. W „Mrocznym Rycerzu” Batman jest wyjęty spod prawa znienawidzonym przez społeczeństwo, i porównywany do tych z którymi walczy. Dla opinii publicznej z superbohatera przemienia się w anty bohatera a to wszystko dlatego że musi podejmować decyzje których nikt inne nie może. Na sukces filmu poza wprost genialnym przedstawieniem postaci wpływ miała równie wspaniała obsada (po za wcześniej wymienianymi) Aron Eckhart – Harvey Dent/Dwie Twarze, Michael Caine – Alfred, Gery Oldman- Gordon, Morgan Freeman- Lucius Fox, Cillian Murphy -Scearecrow , Maggie Gyllenhaal – Rachel Dawes. Na uwagę zasługują również animacje do których ta postać ma większe szczęście ponieważ prawie zawsze jest w nich taka jaka powinna być.

 

„Batman: Rycerz Ghotam” 2008 rok - kilka niepowiązanych ze sobą opowieści zrealizowanych w różnych stylach całość przypomina trochę „Animatrix” i na pewno jest godną polecenie pozycją.

„Batman vs Drakula” 2005 rok – pomimo dosyć śmiesznego tytułu brawurowa historia zdecydowanie nie dla dzieci przerażające i mroczne zestawienie dwóch bardzo posępnych postaci. Na plus działa również muzyka która potęguje klimat.

”Maska Batmana” 1993 rok – Już bardziej dla dzieci jednak dorosłym fanom tez się spodoba na uwagę zasługuje głównie postać Jockera.

„Superman/Batman Public Enemies” 2009 rok – Świetna animacja kładąca nacisk na fakt że Batman nie zawsze działa zgodnie z prawem ale zawsze w jego obronie.

„Batman i Supermen” 1998 rok - Bardzo ciekawa konfrontacja różnic w pojmowaniu sprawiedliwości oby bohaterów.

„Powrót Jockera” 2000 rok – Animacja oparta na serialu „Batman Przyszłości” który swoją drogą też jest ciekawą pozycją.

Równie ciekawe są produkcje fanów z „Patient J.” na czele opowiadającym o przesłuchaniu przez psychologa Jockera odbywającego wyrok w Arkham.

 

Miejmy nadzieję że kolejne produkcje opowiadające o Batmanie będą trzymały poziom „Mrocznego Rycerza”

 

 
1 , 2